Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informatyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 stycznia 2011

o 10:43 , Autor: Rafał 0 komentarze

Zdalnie sterowany samochodzik zbudowany przy użyciu mikroprocesora Atmega8L, modułu bluetooth BTM-222 i klocków lego. Zapraszam do obejrzenia filmiku z prezentacją:




Czytaj dalej...

sobota, 30 października 2010

o 19:21 , Autor: Rafał 0 komentarze

Fiu fiu - brak aktualizacji bloga przez ponad trzy miesiące to trochę przesada, ale po prostu nie miałem żadnego pomysłu na ciekawy wpis (a przynajmniej na poziomie porównywalnym do ostatniego). Wrodzone lenistwo również zrobiło swoje.

Kolejny rok akademicki i kolejne zabawki wpadają w ręce studenta Informatyki na AGH. Zakres kontynuowanych laboratoriów z Technologii Obiektowych obejmuje wprowadzenie do Windows Presentation Foundation, czyli jednej z najnowszych technologii Microsoftu służącej do programowania zarządzanego kodu dla systemów Windows. Początkowo WPF może wydawać się bardzo zagmatwany i mało intuicyjny, ale po dłuższej zabawie każdy programista powinien przekonać się, że ma do czynienia z bardzo rozbudowanym i prostym w obsłudze narzędziem. Tworzenie aplikacji zaczyna przypominać trochę zabawę klockami LEGO. Problem w tym, że tych klocków jest w cholerę i pełne poznanie wszystkich możliwości WPF wymaga wielu lat praktyki. Brzmi zachęcająco, prawda? ;)

Obecny semestr to również obowiązkowy projekt z techniki mikroprocesorowej. Studenci dobierają się w co najmniej dwuosobowe zespoły i sami wybierają temat projektu, który musi zostać zaakceptowany przez doktora prowadzącego laboratorium. Tradycyjnie tworzę zespół z Mupetem, a na tematykę naszego projektu wybraliśmy konstrukcję samochodziku zdalnie sterowanego przez Bluetooth. Całość chcemy oprzeć na mikrokontrolerze Atmega8 i układzie bluetooth BTM-222. Powiem szczerze, że obecnie jest to dla mnie czarna magia, ale właśnie po to są takie przedmioty, aby czegoś się nauczyć. Informacje na temat postępów w budowie naszego samochodu będziemy oczywiście publikować m.in. na blogach.

A co nowego na kierunku? To już staje się faktem - Informatyka AGH zaczyna otwierać się na ludzi. W dzisiejszych czasach sama elitarność kierunku nie wystarczy, aby zachęcić licealistów do rekrutacji. Zostaną więc uruchomione różnego rodzaju marketingowe działania, mające na celu promocję kierunku. Na chwilę obecną mogę jedynie zdradzić, że niedługo powinna powstać strona internetowa tworzona przez aktualnych studentów Informatyki AGH, na której kierunek zostanie przedstawiony "od środka". I nie będzie to jedynie galeria nieogolonych facetów we flanelowych koszulach ;)

Czytaj dalej...

niedziela, 30 maja 2010

o 23:04 , Autor: Rafał 0 komentarze

Niebezpiecznik.pl informował niedawno o kolejnych dziurach w popularnym serwisie społecznościowym Facebook. Poruszony tam został również temat tzw. złośliwych aplikacji, które w irytujący sposób oszukują użytkowników i rozsyłają się w błyskawicznym tempie (np. przy pomocy opcji "lubię to"). Dziś rozpoczęła się jednak nowa fala facebookowego spamu, który, co ciekawe, nie jest oparty na wewnętrznej aplikacji lecz na prostym skrypcie umieszczonym na zewnętrznej stronie internetowej.

"Dziura" znajduje się w facebookowym skrypcie like.php. Przy pomocy prostej ramki pływającej odwołującej się pod adres:

http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http://JAKASTRONAINTERNETOWA.COM

oraz przez zastosowanie javascriptowej biblioteki jQuery możliwe jest uruchomienie opcji "Lubię to" dla dowolnej strony internetowej. jQuery wykorzystywane jest do "zakrycia" podstawowego guzika ładowanego przez like.php jakimś zachęcającym obrazkiem (zazwyczaj zawierającym napis w stylu "KLIKNIJ TUTAJ, BY ZOBACZYĆ WIĘCEJ"). Opcja ta oczywiście zadziała jedynie wtedy, gdy jesteśmy obecnie zalogowani do facebooka (a któż nie korzysta z opcji "nie wylogowuj mnie"?).

Jak to działa? Nasi znajomi widzą nową rzecz, którą lubimy, wchodzą tam, klikają, skrypt działa, ich znajomi to widzą itd... Łańcuszek gotowy.

Przykładowe nazwy rozsyłanych podejrzanych linków to: "The Man with the biggest dick on Earth", "This man took a picture of his face every day for 8 years!!", "366 Days in 40 Seconds - Pretty Amazing!", "In 2006 MindFreak Walked on Water - See Exactly How He Did This Trick! AMAZING!".

Jak się przed tym zabezpieczyć? Prosta zasada: jeśli przechodzicie z facebooka na jakąś stronę internetową, która zachęca was do kliknięcia, to... nie klikajcie ;)

PS. Zauważyłem sporą liczbę wejść na bloga bezpośrednio z googla, gdzie internauci szukają sposobu na usunięcie swojego uwielbienia do gościa z wielkim ptakiem :)
Jak usunąć wszelkie ślady? W bardzo prosty sposób:
1. Wejdź na swój profil (w górnym lewym rogu twoje imię i nazwisko)
2. W zakładce "Tablica" najedź kursorem na odpowiednią pozycję i wybierz znaczek "x" odpowiedzialny za skasowanie wpisu na Tablicy.
3. Przejdź do zakładki "Informacje" i obok "Sympatie i zainteresowania" wybierz "edytuj" - w nowym oknie skasuj odpowiednią pozycję.

Czytaj dalej...

sobota, 3 kwietnia 2010

o 12:25 , Autor: Rafał 0 komentarze

Na samym początku pragnę złożyć wszystkim odwiedzającym mojego bloga najserdeczniejsze życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego jajka, mokrego dyngusa, a także odpoczynku w rodzinnym gronie.

A teraz przechodzimy do właściwego wpisu, który będzie stanowił początek nowej serii wpisów na moim blogu pt. "Goku122 poleca". Seria ta będzie przedstawiała najciekawsze przeczytane przeze mnie książki o tematyce informatycznej (i nie tylko).


Dziś chciałbym wszystkim przedstawić książkę autorstwa Edwarda Yourdona pt. "Marsz ku klęsce - poradnik dla projektanta systemów". Książka ta skierowana jest do osób pracujących w branży projektowania systemów informatycznych, jak również stanowi ona dobry wstęp do "branżowej rzeczywistości" dla przyszłych pracowników.

"Marsz ku klęsce" traktuje o projektach, które zmierzają ku klęsce z różnych powodów: mały budżet, brak wykwalifikowanych pracowników, nierealne limity czasowe itd. Już na samym początku czytelnik zostaje poinformowany, że takie projekty stanowią zdecydowaną większość w branży informatycznej.

Autor, kierując się własnym wieloletnim doświadczeniem, po kolei wyjaśnia jak radzić sobie z problemami, które pojawiają się przy takich projektach. Porady są jak najbardziej realne i nie opierają się na regułach "idealnego świata": od razu zakładamy, że nasz szef jest idiotą, pracujemy z leniami, a rada nadzorcza nie da nam nawet kilku dolarów na pizzę dla pracowników, którzy pracują w nadgodzinach.

Właściwy podział pracy, kalkulacja wymaganego budżetu, dobieranie ludzi do zespołu - to wszystko znajdziemy w tej książce. Książka napisana jest zabawnym, nieakademickim językiem, dzięki czemu nie nudzi podczas czytania i wciąga do samego końca.

Jest to również pierwsza przeczytana przeze mnie książka, w której mit "informatyka nie wymagającego snu" został obalony. Wyraźnie zaznaczone zostało, że odpoczynek dla programisty jest bardzo ważny, a kumulujące się zmęczenie wpływa negatywnie na rozwój projektu informatycznego. Cytując "Marsz ku klęsce" - jeśli nowy kierownik waszego zespołu już na pierwszym spotkaniu stwierdza, że "prawdziwy Informatyk nie potrzebuje snu" to... od razu szukajcie nowej pracy, bo z tym człowiekiem żadna współpraca się nie uda!

Podsumowując - jest to obowiązkowa lektura nie tylko dla studenta informatyki, ale również dla obecnych projektantów systemów i menedżerów. Polecam!

Czytaj dalej...

poniedziałek, 15 marca 2010

o 23:55 , Autor: Rafał 4 komentarze

W jednym z moich ubiegłorocznych wpisów wspomniałem o niezwykłej popularności Miku Hatsune - personifikacji oprogramowania stworzonej przez firmę Yamaha na potrzeby marketingowe syntezatora śpiewu Vocaloid. Japoński marketing poszedł jednak krok dalej...

W zeszłym tygodniu zorganizowano w Japonii koncert, na którym zagrano najpopularniejsze utwory stworzone przez serię syntezatorów Vocaloid. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie... obecność popularnych "tanów"! A konkretniej mówiąc - ich hologramów. Oto kilka znalezionych w internecie zdjęć z koncertu:





Jeszcze 12 lat temu zachwycałem się SynTalkiem - syntezatorem mowy autorstwa polskiej firmy Neurosoft. W latach 2004-2005 pojawiła się IVONA, polski syntezator mowy nowej generacji, który zachwycał płynnością i naturalnością mowy (SynTalk przy IVONIE brzmi jak rozstrojone radio przy profesorze Bralczyku). Japońscy inżynierzy z firmy Yamaha poszli jednak o kilka(dziesiąt) kroków do przodu. Nie dość, że nauczyli syntezator mowy śpiewać, to jeszcze obłożyli go dodatkowym oprogramowaniem do tworzenia muzyki i animacji.

Dziś dochodzimy powoli do sytuacji, kiedy do stworzenia piosenki nie będzie już potrzebny profesjonalny piosenkarz i kompozytor, a na listy przebojów zaczną trafiać hity stworzone w zaciszu domowym przy pomocy oprogramowania zaopatrzonego w proste i intuicyjne GUI. To samo oprogramowanie będzie mogło posłużyć do stworzenia profesjonalnego teledysku, a przy nieco większym nakładzie pracy będzie można organizować trasy koncertowe przy wykorzystaniu jedynie kilku projektorów i nagłośnienia.

Czy właśnie tak będzie wyglądała muzyka przyszłości? Mam nadzieję, że nie... Choć osobiście wolę piosenkę od Vocaloida niż wytwór "piosenkarza", który nie jest w stanie zaśpiewać na koncercie własnej piosenki bez playbacku (patrz: Mandaryna i wielu innych polskich "piosenkarzy", którzy playbackiem obrażają swoich własnych fanów).

Na koniec dwie piosenki wygenerowane przez program Vocaloid + hymn Izraela ;)






------------------------
PS. Przypomniał mi się taki stary obrazek dotyczący polskiego hip-hopu :)


Czytaj dalej...

niedziela, 14 marca 2010

o 23:40 , Autor: Rafał 0 komentarze

Po moim ostatnim wpisie opisującym trzeci dzień Studenckiego Festiwalu Informatycznego w Krakowie, skontaktowała się ze mną Małgorzata Domańska, członkini zespołu kAMUflage, zwycięzcy zeszłorocznego konkursu Imagine Cup 2009, oferując odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytania dotyczące udziału w tym konkursie.

Podczas sobotniego wykładu, który prawie w całości oparty był na opisie zwycięskiego projektu, zabrakło mi informacji dotyczących całej drogi przebytej przez zespół biorący udział w konkursie. Szczególnie interesowały mnie kolejne etapy konkursu, ich wygląd, wymagania stawiane przez organizatorów, jak również rzeczywisty nakład pracy włożony w stworzenie takiego projektu. Poniżej przedstawiam zadane przeze mnie pytania i odpowiedzi udzielone przez Małgorzatę - mam nadzieję, że wpis ten będzie ciekawym uzupełnieniem festiwalowego wykładu, jak i ciekawą lekturą dla studentów planujących udział w konkursie Imagine Cup.



Jak wyglądają początki uczestnictwa w Imagine Cup? Szczególnie interesują mnie różnego rodzaju technikalia związane z całym przebiegiem konkursu: zaczynając od zgłoszenia pomysłu, tworzenia dokumentacji, jakie są limity czasowe i treściowe nakładane przez organizatorów?


Każda kategoria ma trochę inny przebieg, więc opiszę jedynie Software Design i H.E. Suzzane Mubarak Special Award, bo właśnie w tych kategoriach startował mój zespół.

W Software Design pierwszy etap polega na przesłaniu abstraktu. Dokument krótki i po polsku. Co roku na stronach polskiego Microsoftu umieszczany jest szablon w formacie .docx, który należy wypełnić. Opisujesz ogólny pomysł na projekt. Abstrakt ma limit słów: mniej więcej 250-300. Na podstawie tego dokumentu polski Microsoft wyłania ok. 50 drużyn, których projekty dobrze rokują. W tym roku było tak wielu chętnych, że wyłoniono chyba 59 drużyn (ostatnie zajęły wspólnie 50-te miejsce). W zasadzie nie trzeba mieć wówczas nawet jednej linijki kodu, ale proponuję jednak nie czekać i z góry zakładać, że ten etap się przejdzie - i już wtedy zabierać się za pisanie projektu.

Następnie w okolicach marca rozgrywany jest drugi etap konkursu, gdzie należy wysłać dłuższy dokument oraz film z działającej aplikacji, wszystko w języku angielskim. Zgłoszenie znów idzie do Microsoft w Polsce. Szablon dokumentu należy pobrać i wypełnić. Jest on podzielony na sekcje takie jak: problematyka, użyte technologie... Każda zawiera około 300 słów, a cały dokument liczy 5 stron.

Na podstawie tego dokumentu i filmiku wyłonione zostaje 10 drużyn, które jadą na dwa dni do Warszawy (w okolicach maja) na finały krajowe.

Pierwszego dnia odbywa się tzw. sesja plakatowa. Każda drużyna ma mały boks i siedzi w nim cały dzień, pokazując swój projekt. Należy oczywiście mieć ten pokaz przemyślany. Na sali są grupy sędziowskie (od 2-3 sędziów) i co pół godziny przechodzą oni z boksu do boksu. Wysłuchują prezentacji, oglądają system (nie testują!!!) i zadają pytania. Wszystko w języku polskim.

Sędziowie są z różnych branż: informatycznej, biznesowej oraz artystycznej. W Polsce drugim organizatorem jest Instytut Wzornictwa Przemysłowego. Sędziowie są zazwyczaj przedstawicielami sponsorów.

Rankiem drugiego dnia (pierwszy dzień wykańcza!) zostaje wyłonionych 5 drużyn, które mają wygłosić długą dwudziestominutową prezentację na dużej scenie po angielsku. W prezentacji biorą udział sędziowie oraz publiczność, na którą składają się np. pozostałe zespoły, znajomi i prasa(!!!). Należy pokazać system, opowiedzieć o architekturze i co najważniejsze trzeba zadbać o to, żeby to nie była prezentacja tylko dla informatyków. Trzeba przede wszystkim pokazać, że projekt ma zastosowanie i dotyka realnych problemów. Po wygłoszeniu prezentacji do każdego zespołu kierowane są pytania sędziów (już po polsku), a potem odbywa się narada sędziów. Po południu ogłoszenie wyników.

Kto mógł awansować do finału w Kairze?

Pierwsze miejsce w konkursie krajowym jedzie na finały światowe. W zeszłym roku zajęliśmy pechowe drugie :) więc nie mogliśmy pojechać do Kairu.

A jednak się udało?

W maju zostały ogłoszone dodatkowe Awardy. W tym H.E.Suzanne Mubarak Special Award, który był skierowany właśnie do drużyn startujących w Software Design. Pani Mubarak postawiła własne cele projektowe, trochę inne niż ONZ. Należało przedstawić trzystronicowy dokument, który opisuje rozwiązanie tego problemu.

Dokument ten należało wysłać już na światowe finały do Kairu. Wszystko po angielsku. Którejś (nerwowej dla mnie wówczas) nocy o 2:00 ogłoszono pięć drużyn z całego świata (około 170 zgłosiło się do tej kategorii). Te 5 drużyn otrzymało bilety do Kairu :)

Na samych finałach również każda kategoria ma inny program. Moja miała jedną prezentację dwudziestominutową w małej sali, przed grupą pięciu sędziów plus widownia (ale mała). Po angielsku oczywiście. Potem pytania sędziów, nasze odpowiedzi i wieczorem ogłoszono trzy drużyny, które staną na podium. Wieczorem na wielkiej scenie, pod samymi piramidami, ogłoszenie końcowych wyników, w tym naszych miejsc na podium :) Wyszliśmy z flagami, odebraliśmy statuetki i wielki plastikowy czek :) Emocji, które mi wtedy towarzyszyły nie potrafię opisać... Coś pięknego i niezapomnianego :)

Powiem szczerze, że najbardziej w Waszym systemie zainteresowała mnie technika OCR rozpoznawania zapisu nutowego. Jak długo trwały Wasze prace nad tą funkcjonalnością i nad sposobami konwersji nuty->Braille jeszcze przed wzięciem udziału w konkursie?

Prace rozpoczęliśmy dopiero na konkurs. Zaczynaliśmy od zera. Dodam, że nie znamy się za bardzo ani na muzyce, ani nie jesteśmy brajlistami. Korzystaliśmy w tych dziedzinach z pomocy internetu, dokumentów i publikacji dotyczących tych zagadnień, a także z pomocy osób trzecich, czy to znajomych czy przyjaciół, czy innych ludzi, którzy chcieli pomóc grupce studentów biorących udział w konkursie.

Jak rozwijał się wasz projekt w trakcie trwania konkursu?

W chwili prezentacji w Warszawie projekt dotyczył jedynie zamiany nut na Braille`a. Do H.E.Suzanne Mubarak Special Award zmieniliśmy cały interfejs i rozbudowaliśmy system do tego, który pokazaliśmy w Krakowie.

Takie prywatne pytanko - ile tak naprawdę czasu i wysiłku zabrała Wam praca włożona w tworzenie systemu?

Praca nad systemem zabierała nam bardzo dużo czasu, szczególnie prace programistyczne dotyczące tego OMR (muzyczny OCR, czyli Optical Music Recognition). Jest trochę publikacji na takie tematy, ale dopiero po konkursie tak naprawdę mieliśmy czas porządnie się za nie zabrać. Czyli do pracy magisterskiej. Na konkurs tworzyliśmy szybko algorytmy (wiele jest naprawdę jak najprostszych), aby po prostu rozpoznawanie zadziałało oraz by udało się odegrać muzykę czy wydrukować braille`a. Pracowaliśmy właściwie dniami i nocami (więcej w miarę zbliżania się kluczowych dat oddawania czegoś) i spędzaliśmy każdą wolną chwilę nad systemem. Około 7 miesięcy pracowaliśmy do finałów w Kairze. Przy finałach krajowych i światowych musieliśmy jeszcze sporo wysiłku włożyć w przygotowanie prezentacji i dokumentów, gdyż to na ich podstawie sędziowie wydają pierwsze wyroki. Należy baaaaardzo przemyśleć co i jak się pokazuje. Czas jest ograniczony i nie ma możliwości przedłużania. Nagranie filmu również zabrało sporo czasu i wysiłku.

Jak bardzo uczelnia wspierała Was w przygotowaniach do kolejnych etapów? Czy nie pojawiały się problemy związane np. z brakiem czasu na uczestnictwo w zajęciach akademickich?

Nasza drużyna składała się z dwóch uczelni: UAM i Politechniki Poznańskiej. Ja studiuję na UAM na Wydziale Matematyki i Informatyki. Mój wydział baardzo mocno nas wszystkich wspierał. Finansował całej drużynie wyjazdy do Warszawy i pokrywał wszelkie koszty związane z projektem lub przygotowaniami (np. ulotki, plakaty czy koszulki zespołowe na finały). Także wykładowcy i prowadzący zajęcia byli bardzo przychylni i ze zrozumieniem podchodzili do naszych próśb o przełożenie jakichś terminów zaliczeń czy składania prac na przedmioty. Zajęć w miarę możliwości staraliśmy się nie opuszczać, jednak gdy zbliżały się terminy konkursowe zawsze przed zajęciami informowaliśmy prowadzących dlaczego będziemy nieobecni - i spotykaliśmy się z życzliwością. Po prostu dogadywaliśmy się z wykładowcami jak możemy nadrobić braki, czy jak zaliczyć dany przedmiot. Nie było w tej kwestii żadnych nieporozumień ani problemów :) Dodam jeszcze, że z naszego wydziału były jakby dwie drużyny. Dziekan towarzyszył nam na finałach krajowych w Warszawie. Został zaproszony na scenę, kiedy ogłaszano, która z drużyn zajmie I, a która II miejsce - przypadkiem tak się złożyło, że obie drużyny były z tego samego wydziału :)

A jak tam praca magisterska?

Praca magisterska dopiero powstaje i nowy system również. Algorytmy udoskonaliliśmy i poprawiliśmy całe rozpoznawanie, ale nowy system nie jest jeszcze w takiej wersji, którą można by zaprezentować.

Dziękuję za udzielone odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów :)
-----------------------

PS. Tym razem zdjęcie perfidnie ukradłem z oficjalnej strony Imagine Cup.

Czytaj dalej...

sobota, 13 marca 2010

o 23:27 , Autor: Rafał 1 komentarze

Jak zapowiedziałem, dnia drugiego dla mnie nie było. Niestety - siły wyższe. Co ciekawego usłyszałem w trakcie trzeciego dnia festiwalu?

Najważniejszą rzeczą na jaką należało zwrócić uwagę, to straszne pustki. W pierwszym wykładzie, prócz organizatorów, wzięło udział jedynie 20-30 osób. Można domyślić się, że sobotnie wykłady nie były na tyle interesujące, by przyciągnąć studentów w wyjątkowo paskudną pogodę (zimno, wiatr, topniejący śnieg, deszcz).
Pierwszy wykład prowadzony był przez studencką grupę kAMUflage, która w zeszłym roku zajęła I miejsce w międzynarodowym konkursie Imagine Cup 2009. Treść wykładu w znacznej części oparta była na opisie zwycięskiego projektu, którym był rozbudowany system TraMuBraTion (Translate Music to Braile Notation).



System ma za zadanie ułatwienie dostępu do muzyki osobom niewidomym. Podstawowym trybem programu jest konwersja muzyki z kilku podstawowych formatów (zapis nutowy, midi, xml, plik tekstowy) na muzyczną notację alfabetu Braille'a i umożliwienie wydrukowania muzyki w takim formacie przy użyciu specjalnej drukarki. Najciekawszym elementem tej części systemu jest algorytm OCR umożliwiający odczytanie zapisu nutowego na podstawie pliku graficznego (np. ze zdjęcia lub skanu). Częścią systemu jest również specjalnie skonstruowany statyw z podświetleniem, który umożliwia osobie niewidomej wykonanie w prosty sposób idealnego zdjęcia kartki z zapisem nutowym przy pomocy telefonu komórkowego.

System ten posiada również elementy edukacyjne, umożliwiające niewidomym dzieciom rozpoczęcie przygody z muzyką, a nawet komponowanie własnych utworów. Co ciekawe - każdy użytkownik aplikacji może dzielić się z innymi swoimi kompozycjami za pośrednictwem internetowej biblioteki programu.

Podsumowując - system jest naprawdę bardzo interesujący, a jego autorzy wykonali kawał dobrej roboty. Pierwsze miejsce dla tego projektu jest jak najbardziej zasłużone. Mam tylko nadzieję, że autorzy i projekt nie zostaną pozostawieni sami sobie i otrzymają wsparcie. Na podstawie odpowiedzi udzielonej na pytanie kolegi, wszystko wskazuje na to, że do tej pory projekt nie został objęty patronatem żadnej poważnej firmy zajmującej się oprogramowaniem.

Tyle na temat pierwszego wykładu, który dotyczył bardziej opisu zwycięskiego projektu niż samego konkursu Imagine Cup (szczególnie interesowało mnie to, jak taki konkurs wygląda "od środka" - niestety takiej wiedzy na wykładzie zabrakło).

Drugi i ostatni wykład, w którym uczestniczyłem, dotyczył narzędzia do budowy projektów (zwłaszcza javowskich) o nazwie Gradle. Tomasz Kaczanowski z firmy Software Mind przedstawił możliwości tej open-sourcowej aplikacji, a także wyjaśnił, dlaczego akurat to narzędzie jest przez niego uważane za lepsze od takich popularnych aplikacji jak Ant lub Maven.

Po drugim wykładzie odbyło się wręczenie nagród w głównych festiwalowych konkursach. Niestety spora ilość zwycięzców (szczególnie konkursu organizowanego przez Software Mind) w ogóle nie stawiła się na rozdanie nagród, co niekiedy doprowadzało do zabawnych sytuacji.

SFI 2010 zakończone, pozostał niedosyt. Powiem szczerze, że zeszłoroczny festiwal informatyki posiadał zdecydowanie ciekawszą listę wykładowców i poruszanych przez nich tematów. Cóż, mam nadzieję, że SFI 2011 wypadnie lepiej.

PS. Zdjęcia ukradłem z oficjalnej strony drużyny kAMUflage - link

Czytaj dalej...

piątek, 12 marca 2010

o 00:25 , Autor: Rafał 1 komentarze

Jedna z największych studenckich imprez informatycznych doczekała się w tym roku swej szóstej edycji. Korzystając z lekkiego początku letniego semestru, również w tym roku postanowiłem wziąć udział przynajmniej w części organizowanych w ramach festiwalu imprez.

Po raz kolejny jednak uważam, że termin organizacji festiwalu jest kiepski. Trzydniowa impreza organizowana jest w dniach czwartek-piątek-sobota, a przecież wiadomo, że większość studentów w czwartki i piątki ma zajęcia. W moim przypadku czwartkowy i piątkowy zajęć jest dosyć luźny, ale znam sporo osób, które muszą opuścić najciekawsze festiwalowe wykłady, aby zdążyć na obowiązkowe laboratoria i ćwiczenia.
Wracając do festiwalu - dziś miałem możliwość udziału jedynie w dwóch wykładach. Pierwszy z nich prowadzony był przez dr. inż. Michała Korzyckiego (którego znam dobrze z AGHowskich wykładów i laboratoriów). Tematyka wykładu kręciła się wokół mechanizmów rekomendacji (wykorzystywanych np. w sklepie internetowym Amazon), a zwłaszcza omówiony został rozwój zakończonego już konkursu Netflix Prize, który polegał na opracowaniu algorytmu, który będzie osiągał co najmniej 10% lepszą skuteczność niż standardowy algorytm rekomendacji firmy Netflix. Magiczna bariera dziesięciu procent przebita została w lipcu 2009 roku, a zwycięzca zgarnął nagrodę w wysokości miliona dolarów.



Omówione zostały również ogólne zasady działania tego typu algorytmów, ich wymagania techniczne, a także cel ich istnienia (łatwo domyślić się, że chodzi tu o zwiększenie zysków sklepu internetowego).

Drugi wykład prowadzony był przez Piotra Walczyszyna z firmy Adobe. Wykład ten przedstawiał najnowsze światowe trendy związane z budowaniem aplikacji typu RIA (bogatych aplikacji internetowych), a także najnowsze technologiczne możliwości platform Flash i środowiska Adobe AIR. Przedstawione zostały również możliwości wykonywania przy wykorzystaniu tych technologii ciekawych aplikacji na urządzenia mobilne.

Dzień zakończył się dobrym piwkiem w knajpie. Drugi dzień imprezy niestety bardzo koliduje mi z zajęciami i nie będę w stanie uczestniczyć w większości jutrzejszych festiwalowych atrakcji. Zwłaszcza żałuję, że nie będę mógł wziąć udziału w wykładzie Piotra Koniecznego pt. "Google Hacking w testach penetracyjnych". Jeśli macie możliwość - przyjdźcie koniecznie. Wykłady Piotrka zawsze są interesujące ;)

Czytaj dalej...